Gdzie dokładnie to sprawdzić, krok po kroku?
Cała kontrola to pięć ruchów. Nie potrzebujesz do niej żadnego dostępu ani hasła, bo podstawowe dane abonenta są jawne z mocy prawa. Wyjątkiem są domeny objęte ochroną prywatności, przy których część danych jest zamaskowana. Do nich wracam w ostatnim kroku.
- Ustal rejestratora domeny. Jeśli nie pamiętasz, u kogo ją kupiono, wpisz swój adres w dowolną wyszukiwarkę WHOIS, a ona pokaże, kto domenę prowadzi (OVH, home.pl, nazwa.pl, cyberFolks).
- Dla domeny .pl otwórz wyszukiwarkę NASK na dns.pl i wpisz swój adres. NASK to rejestr wszystkich polskich domen.
- Odczytaj pole abonent. To osoba lub firma, na którą adres jest formalnie zapisany, czyli realny właściciel.
- Sprawdź przy okazji rejestratora i datę wygaśnięcia. Domena po terminie znika z internetu, zanim zdążysz zareagować.
- Jeśli dane są ukryte przez ochronę prywatności, poproś rejestratora o potwierdzenie abonenta na podstawie dokumentów firmy. Masz do tego prawo jako płatnik.
Co oznacza to, co widzisz w polu abonent?
Trzy możliwe wyniki, trzy różne poziomy spokoju. Domena na Twoją firmę (nazwa spółki, NIP) to spokój: jesteś abonentem, nikt Cię nie odetnie. Domena na wykonawcę (agencja, freelancer) to sygnał ostrzegawczy: formalnie adres należy do kogoś innego i w dniu rozstania możesz zostać bez strony. Domena na osobę prywatną z firmy (wspólnik, były pracownik, znajomy, który „ogarniał") działa, dopóki się nie pokłócicie albo ktoś nie odejdzie. Wtedy zaczyna się problem.
Jeśli w polu abonent stoi Twój wykonawca, nie panikuj, ale też nie odkładaj. To ten sam mechanizm, który później zamienia się w „wykonawca zniknął, a domena była na niego". Rozbroić go jest łatwo teraz, trudno w dniu konfliktu.
Czy wystarczy sprawdzić samą domenę?
Nie. Domena to jeden z pięciu punktów, na których wykonawca może Cię trzymać. Tę samą kontrolę zrób dla hostingu, firmowej skrzynki, kont reklamowych i analityki. Pięć minut, a masz pełny obraz tego, co realnie jest Twoje. Poniżej rozpisane: co sprawdzasz, gdzie i co znaczy zły wynik.
Mini-audyt własności: pięć rzeczy do sprawdzenia| Co sprawdzasz | Gdzie | Zły wynik znaczy |
|---|
| Domena | WHOIS rejestratora, dla .pl wyszukiwarka NASK | Abonentem jest wykonawca albo osoba prywatna spoza firmy |
| Hosting | Panel i faktura dostawcy serwera | Konto założone na agencję, nie na Twoją firmę |
| Skrzynka firmowa | Panel administratora poczty (Google Workspace, hosting) | Administratorem jest wykonawca, a nie Ty |
| Konta reklamowe | Google Ads, Meta Business Suite | Konto na profilu agencji, bez dostępu właściciela |
| Analityka | Google Analytics 4, Search Console | Właścicielem usługi jest wykonawca, Ty masz co najwyżej podgląd |
Wyszło źle. Co teraz?
Spokojnie, to się odkręca, tylko w dobrej kolejności. Najpierw domena, bo bez niej reszta nic nie znaczy. Nie kasuj niczego, nie przenoś strony na nowy serwer, dopóki adres nie jest na Ciebie.
- Złóż u rejestratora wniosek o przepisanie abonenta (cesję) na Twoją firmę. Potrzebne będą dokumenty firmowe.
- Poproś wykonawcę o potwierdzenie cesji. Część rejestratorów wymaga zgody obu stron, więc zrób to, póki relacja jest dobra.
- Dopiero z domeną na siebie przejmuj hosting, firmową pocztę i konta reklamowe.
- Na koniec zmień hasła i dostępy administracyjne, żeby stare klucze przestały działać.
Jak robimy to u nas?
Domenę i serwer rejestrujemy na Ciebie od pierwszego dnia. Ty jesteś abonentem, my mamy dostępy do pracy, a nie do trzymania Cię za gardło. Możesz nas w każdej chwili odsunąć i strona zostaje Twoja: domena około 40 zł rocznie odnawiana na Twoje konto, kod, pliki i dostępy na własność po rozliczeniu. Masz starszą stronę i nie wiesz, na kim stoi domena? W ramach opieki zrobimy ten mini-audyt za Ciebie i powiemy wprost, co przepisać.