Trzy progi opieki, 99, 249 i 499 zł miesięcznie, różnią się czasem reakcji i pulą godzin na zmiany. Monitoring, kopie i aktualizacje są w każdym, łącznie z najtańszym. Co obejmuje który próg, rozpisaliśmy w pakietach opieki.
Jakie werdykty możesz usłyszeć po audycie?
Trzy, i każdy mówimy wprost, zanim wystawimy fakturę.
- Bierzemy bez zmian. Strona jest aktualna i czysta, wchodzimy w opiekę od 99 zł miesięcznie i tyle.
- Bierzemy po uporządkowaniu. Najpierw łatamy to, co pilne: aktualizacje, kopie, hasła. Porządki liczymy osobno, potem rusza stały abonament.
- Odradzamy łatanie. Jeśli kod jest tak zapuszczony, że każda zmiana grozi awarią, mówimy to wprost i liczymy przebudowę, bo często wychodzi taniej niż ciągłe gaszenie pożarów.
Jakie dostępy musimy dostać, żeby przejąć stronę?
Komplet, nie połowę. Bez pełnych dostępów możemy zaglądać do strony, ale nie odpowiadać za jej całość. Minimum wygląda tak:
- Panel administracyjny strony (konto z uprawnieniami administratora)
- Panel hostingu i dostęp do serwera (FTP lub SSH)
- Konto u rejestratora domeny, na Twoją firmę jako abonenta
- Dostęp do bazy danych
- Konto poczty firmowej powiązanej z domeną
- Licencje wtyczek i motywu premium, jeśli projekt ich używa
To najczęstszy zgrzyt przy przejęciu. Część rzeczy da się odzyskać przez rejestratora domeny i dostawcę hostingu, część wymaga dotarcia do osoby, która dostępy zakładała. Sprawdzamy to w audycie i mówimy, co realnie da się odzyskać, a co trzeba postawić od nowa.
Kiedy przejęcie opieki nie ma sensu?
Kiedy taniej wyjść z długu, niż go spłacać. Strona sklejona z kreatora albo z porzuconych wtyczek potrafi kosztować w łataniu więcej niż nowa. Wtedy nie udajemy, że opieka rozwiąże problem. Mówimy, że sensowniejsza jest nowa strona od 2 500 zł netto, na którą dajemy 30 dni opieki gratis. Treści i adresy URL przenosimy, kod budujemy porządnie. Decyzję zostawiamy Tobie, ale z liczbami na stole, nie na oko.